Ogłoszenie

"KONICZYNKA" czyli FORUM z nadzieją na lepsze jutro...
...jest miejscem wymiany doświadczeń, wspierania się w chorobie, doradzania, podtrzymywania na duchu...
Glejak to trudny przeciwnik, walczmy razem =>
"Niech nasza droga będzie wspólna...", jak mówi JPII słowami umieszczonymi na dole bannera.
Zarejestrowani użytkownicy mogą korzystać z szybkiej pomocy, pisząc o swoim problemie w ChatBoxie.
Polecamy fora o podobnej tematyce:
forum glejak - to istna skarbnica wiedzy i mili, zawsze chętni do pomocy userzy i ekipa
oraz forum pro-salute - gdzie jest wiele wątków pobocznych, towarzyszących chorobie nowotworowej...

Drogi Gościu, umacniaj swoją wiarę, nie trać nadziei i... kochaj z całych sił!!!
samograj

#1 2008-11-17 02:09:02

 samograj

Administrator

5574523
Skąd: Kraków
Zarejestrowany: 2008-08-14
Posty: 1034
WWW

Jak się dałam nabrać na papryczki...

W trakcie choroby męża, jak oszalała szukałam cudownego środka, który przedłuży mu życie.... było tego sporo, ale najbardziej przemówiły do mnie papryczki Pana Fabisiaka....
I może wierzyłabym nadal, gdyby nie fakt pojawienia się na różnych forach owego Pana pod nickiem fabjan7- ilekroć został poproszony o udokumentowanie wyleczenia swojej żony, udawał, że nie widzi i nadal zachwalał swój produkt. a zaczęło się od listu rozesłanego w necie:
"Szanowna Pani
Proszę się nie martwić o swoje życie, zwalczy Pan nowotwór, stosując
podaną metodę praktycznie sprawdzoną na mojej żonie. Od chwili, gdy
stwierdzono u niej nadzwyczaj złośliwego guza mózgu bałem się każdego
dnia. Lekarze i w ogóle medycyna jest bezsilna wobec tego nowotworu, a
właściwie była bezsilna. Nie jestem przesadnie religijny, ale modląc
się do Jezusa, w kruchcie kolegiaty w moim mieście, poprosiłem go o
takie pokierowanie moim postępowaniem, bym nie błądził. Powtarzam, nie
prosiłem GO o uzrdowienie mojej żony, lecz o to by skierował mnie na
ścieżkę prowadzącą do uzdrowienia mojej żony. Wierzę, że to ON tę
myśl mi podsunął. Po powrocie do domu rozpocząłem poszukiwania w
internecie, zresztą robiłem to przedtem setki razy, ale tego dnia
znalazłem prawie natychmiast informację o tym, że kilkanaście miesięcy
temu uczeni z uniwersytetu w Nottingham (Anglia) przeprowadzili badania
nad
kapsaicyną podawaną wewnętrznie. Dotychczas stosowano ją zewnętrznie
jako plastry przeciwbólowe w reumatyźmie i artretyźmie. Podając
kapsaicynę wewnętrznie zwierzętom doświadczalnym zauważyli, że chore
na nowotwory - zdrowiały. Otóż okazało się, że kapsaicyna, dostawszy
się do organizmu poszukuje komórek rakowych i znalazłszy je, zabija
mitochondria, które są odpowiedzialne za podział i rozrost komórek.
Pisząc obrazowo to tak, jak gdyby kobiecie wyoperować macicę, albo
mężczyźnie wyciąć jądra. Kapsaicyna nie atakuje zdrowych, normalnych
komórek. Informacja była prawdziwie rewolucyjna, ale ja nie mogłem
czekać, bo od odkrycia do produkcji leku mogły minąć całe lata, a być
może lek nigdy nie zostałby wyprodukowany, bo koncerny farmaceutyczne nie
są za bardzo zainteresowane wyprodukowaniem specyfiku całkowicie
leczącego organizm. Skąd czerpaliby zyski, gdyby wyleczyli ludzi z
najgroźniejszej choroby. Postanowiłem wyprodukować lek sposobem domowym,
dawkując go żonie. Wyniki przeszły najśmielsze oczekiwania. Po czterech
miesiącach, przeprowadziliśmy w klinice rutynowe sprawdzenie stanu
choroby. Ku ogromnemu zaskoczeniu prowadzącego żonę profesora okazało
się, że nie ma w jej organiźmie ani jednej aktywnej komórki
nowotworowej. Miesiąc temu w dzienniku telewizyjnym usłyszałem
informację, że Amerykanie wyprodukowali lek o nazwie kapsaicyna. Pokazano
fiolkę i kapsułki oraz poinformowano o cenie. Fiolka ze 100 kapsułkami
kosztuje 20 tysięcy dolarów, ale ni można jej nabyć w aptekach,
ponieważ leczenie odbywa się w klinice, a więc dodatkowe 20 tysięcy.
Bardzo ucieszyła mni ta informacja, ponieważ potwierdziła słuszność
obranej przeze mnie drogi. To tyle wstępu, teraz trochę informacji o
kapsaicynie. Kapsaicyna znajduje się wyłącznie w ostrych paprykach. To
ona nadaje im ostrość. Im ostrzejsza, tym więcej kapsaicyny.
Najostrzejszą jest ,,chabanero", ale w Polce niedostępna. Ja użyłem
papryki ,,chili". Związek wytrąca się z papryk, zalewając jakimś
szlachetnym olejem i odstawiając do zmacerowania w ciemnym i chłodnym
miejscu (najlepiej w lodówce) na 7 do 10 dni, codziennie kilka razy
wstrząsając zawartość słoika. Po tym czasie zlać płyn do butelki i
spożywać. Papryczek nie wyrzucać. Można je wykorzystać, dodając do
surówek, co znakomicie poprawia ich smak. Nie należy się obawiać
ujemnego wpływu ostrości papryki na przewód pokarmowy. Mitem jest
opinia, że ostrość szkodzi. Wprost przeciwnie, kapsaicyna dokonale
reguluje cały układ wewnętrzny, a dla osób otyłych wręcz cudowny, bo
rzy okazji nie pozwala się rozwijać tłuszczom, więc na stałe przywraca
normalne proporcje sylwetki. Przepis. Wziąć 1,5 kilograma ostrej papryki,
obmyć i pokroić (koniecznie w rękawiczkach, a potem kilkakrotnie umyć
ręce. Nie dotknąć oka lub miejsc intymnych) na możliwie najdrobniejsze
cząstki, razem z gniazdami nasiennymi, bo połowa kapsaicyny znajduje się
właśnie w nich. Zalać w słoiku 1,5 litrem oleju szlachetnego, najlepiej
z pestek winogron lub lnianego. Odstawić w chłodne i zaciemnione
(lodówka) miejsce na 7 do 10 dni, codziennie kilkakrotnie wstrząsając.
Zlać płyn do butelki, używać 5 razy dziennie, przed każdym posiłkiem,
po 1 łyżeczce do herbaty. Popijać wyłącznie mlekiem dla złagodzenia
ostrości. Tylko mleko ma właściwości łagodzące. Można zjeść małą
kromeczkę chleba 4x4 centymetry grubo posmarowaną masłem. Spożywanie
kapsaicyny nie daje żadnych skutków ubocznych ponieważ składniki są
naturalnymi produktami spożywczymi. Życzę szybkiego wyzdrowienia. Ps.
Kapsaicyna niszczy każdy rodzaj nowotworu, bez względu na to, jaką
część ciała zaatakował. Przepis podaję bezpłatnie, ponieważ tak
przysiągłem swojemu Jezusowi. Moją satysfakcją i radością jest
niesienie pomocy innym. Proszę do mnie napisać po wyleczeniu. Serdecznie
pozdrawiam.
Jan Fabisiak"


Wydawało mi się, że "Chwyciłam Pana Boga za nogi" i zaczęłam sie przygotowywać do podawania mikstury.
W międzyczasie zmarł mój mąż (czy papryczki zażywane przez 2 tygodnie się do tego przyczyniły...nie wiem, ale też nie mogę wykluczyć takiej opcji - kapsaicyna to substancja dość toksyczna w dużych ilościach...na pewno rozszerza naczynia krwionośne, co może powodować nagłe spadki ciśnienia u niektórych wrażliwych osób - a u mojego męża mogła spowodować rozszczelnienie się blizny pooperacyjnej - ale to moja hipoteza).

Potem na to forum zawitała Elemiah, która zachwalała miksturę pana Jana:

Elemiah napisał:

witajcie
trafiłam tu... bo Wy trafiliście do mnie
chodzi o informacje o befunginie...
nazywam się Maria Tarczyńska (autorka bloga droga do sukcesu) i chciałam powiedzieć, że jest jeszcze jeden bardzo obiecujący specyfik. Kapsaicyna - całkiem dużo o nim jest
http://drogadosukcesu.wordpress.com/?s=kapsaicyna
mam tam linki do innych źródeł informacji o tej substancji. Swoim chorym na raka bliskim i nie tylko już to podaję.
Nadzieja nie umiera nigdy

Zerknęłam pod wskazany adres, a tam... link do www.prosalute.info, na którym zaniedbałam śledzenie wątku o kapsaicynie i...postanowiłam tam zaglądnąć.
Zrobiło sie tam gorąco...potyczki słowne między userami i fabjanem7.
Dwie osoby napisały o śmierci swoich bliskich na skutek zanichania zaleconego leczenia konwencjonalnego czy też zatrucia kapsaicyną (wysiadła watroba), ktoś z "glejaka" pisał, że pił macerat i... żadnych efektów terapeutycznych nie zauwazył, guz urósł... tak więc cudowny lek takim sie nie okazał....

Do tej pory nie znamy udokumentowanej historii choroby Pani Fabisiakowej.

Dotarłam strony inernetowej pana Fabisiaka i w dziale porady medyczne (sic!) przeczytałam:
"Uwaga, ważny komunikat dla chorych na nowotwory
[Dodano 13.05.2007 - 00:20 przez fabjan7] [Wyśw.: 1792] [Koment.: 0]
NIE MA NIEULECZALNIE CHORYCH, tak kiedyś powiedział polski profesor - Julian Aleksandrowicz. Miał rację. Rak jest całkowicie uleczalny.

Pomożemy każdemu choremu. Bez ponoszenia wielkich kosztów, pustoszącej organizm chemioterapii, radioterapii i dotyków uzdrowicieli. Udzielimy precyzyjnej porady. Wystarczy z nami nawiązać kontakt. Podamy sposób na wygranie wojny z nieuleczalnym dotąd rakiem.
Metoda jest prosta, tania, całkowicie nowatorska, bezpieczna i skuteczna.
Amerykanie zaczęli już ją stosować klinicznie, ale kuracja kosztuje kilkadziesiąt tysięcy dolarów.
W Polsce, lek może pojawić się za kilka lat, ale i tak nie ma pewności, czy NFZ będzie refundować koszty.
Prosimy pisać. Pomożemy.
100% wyleczenia
Nie pobieramy żadnych opłat.
Uratuj siebie albo bliską Ci osobę.
Adres jest w linku "Kontakt"


Otrzymujemy wiele listów. Jesteśmy jednak nieufni. Jest wielu cwaniaków, naciągaczy, upatrujących zrobienie wielkich pieniędzy na ludzkim nieszczęściu. My, nie bierzemy pieniędzy. Podajemy przepis tylko osobiście. Cwaniakom dziękujemy."


Myślę, że nie muszę tego komentować. (zwłaszcza wytłuszczeń dużymi literami)... zrobiłam to już tutaj:
http://www.prosalute.info/forum/viewtop … &start=345


pozdrawiam, samograj 
Jeżeli nie znasz ojca choroby, pamiętaj, że jej matką jest zła dieta.

http://img118.imageshack.us/img118/4660/70793357ye1.jpg http://img300.imageshack.us/img300/7097/bannerpiesportretymalyia4.jpg http://img398.imageshack.us/img398/5507/ogarpolskimg6.jpg

Offline

#2 2009-11-28 13:03:28

Toja@

Gość

Re: Jak się dałam nabrać na papryczki...

Korespondowałam juz z Tobą - ale widze, że nie ma juz miejsca w necie bez ciebie - co otworze kompa to wypada Samograj - mogłabyś już przestać bo jesteś żałosna. Fakt, ze stałaś się popularna i pewnie psiaki sprzedają się lepiej - ale równiez gdy ktoś dyskutuje o tym forum - to właśnie Twoje wypowiedzi pamiętają jako tej beznadziejnej, złej i złośliwej baby - wiec daj na luz, bo nikt od ciebie nawet pasiaka nie kupi!!!!

#3 2009-11-28 14:31:59

IRENA-EWA

Gospodarz forum

Skąd: Baranowo k/Poznania
Zarejestrowany: 2009-02-08
Posty: 552
WWW

Re: Jak się dałam nabrać na papryczki...

Suchaj twoja@ w tym anonimowym, publicznym oczernianiu na forum jesteś „wspaniała”. Ale nawet jeśli to wszystko co piszesz o Samograju jest prawdą, to jako gość - anonim słowa twoje zaśmiecają to forum i nadają się  tylko do kosza - o co niniejszym publicznie wnioskujemy.  Nam, który jako jedyni użytkownicy zostaliśmy z tego forum dwukrotnie zbanowani, nigdy nawet przez myśl nie przyszło, by tak pomyśleć o założycielce tego forum.
Aniu jesteśmy z Tobą .
Ewa i Jurek.

Offline

#4 2009-11-29 13:12:06

Patka

Skąd: Krapkowice
Zarejestrowany: 2008-08-26
Posty: 159

Re: Jak się dałam nabrać na papryczki...

Mam takie samo zdanie,jak Jerzy odnośnie Toi@.życzę wszystkim przyjemnej niedzieli.Patka


&&&&&

Offline

#5 2009-11-30 18:37:07

 samograj

Administrator

5574523
Skąd: Kraków
Zarejestrowany: 2008-08-14
Posty: 1034
WWW

Re: Jak się dałam nabrać na papryczki...

Toja@ napisał:

Korespondowałam juz z Tobą - ale widze, że nie ma juz miejsca w necie bez ciebie - co otworze kompa to wypada Samograj - mogłabyś już przestać bo jesteś żałosna. Fakt, ze stałaś się popularna i pewnie psiaki sprzedają się lepiej - ale równiez gdy ktoś dyskutuje o tym forum - to właśnie Twoje wypowiedzi pamiętają jako tej beznadziejnej, złej i złośliwej baby - wiec daj na luz, bo nikt od ciebie nawet pasiaka nie kupi!!!!

Może tu jeszcze zaglądniesz......więc Ci odpowiadam anonimowy tchórzu. 

Po pierwsze dlatego, że ja już dawno przestałam się wypowiadać w necie na temat niekonwencjonalnych metod leczenia.... nie mam czasu  i energii na jałowe polemiki.
Nic nie poradzę na swoją popularność, a że Ty odbierasz ją pejoratywnie, a mnie jako beznadziejną, złą i złośliwą babę, to widocznie masz powody...nawet wiem jakie: nikt nie lubi być zdemaskowany!!!
Wysnuwanie wniosków co do reklamy mojej hodowli na forach onkologicznych jest z gruntu fałszywe , jesteś w ogromnym błędzie ---> moja hodowla jest zawieszona z wielu powodów. A nawet gdybym miała szczeniaki to napisaniem ksiązki o ogarach w 1993 roku wyrobiłam sobie taką markę, że NIGDZIE nie muszę się reklamować...... (zreszta już pisałam jełopie, że do tej pory miałam tylko 2 mioty ogarów -----> czyli statystycznie wychodzi jeden miot na 5 lat ....) w dodatku dopłaciłam do i"Interesu", bo to moja pasja!!! NIE ŹRÓDŁO ZAROBKÓW, CIEMNIAKU!!!!
Nie ta broń, nie taki atak.....
Oj widzę, że brakuje merytorycznych argumentów, więc zaczyna się atakowanie ad personam...kompletnie bez sensu, złośliwcze  !!!

I po co mnie prowokujesz???? Skoro od dłuższego czasu milczę (szkoda moich nerwów).

Rób sobie te swoje papryczki, ten pseudo cudowny lek, ja już się wystarczająco mocno na ten temat wypowiedziałam..... i nie tylko ja mam o nim złe zdanie...o "leku" i o Tobie -----> co z dokumentacja choroby?


IRENO-EWO, Patko------> dziękuję za wsparcie


pozdrawiam, samograj 
Jeżeli nie znasz ojca choroby, pamiętaj, że jej matką jest zła dieta.

http://img118.imageshack.us/img118/4660/70793357ye1.jpg http://img300.imageshack.us/img300/7097/bannerpiesportretymalyia4.jpg http://img398.imageshack.us/img398/5507/ogarpolskimg6.jpg

Offline

#6 2010-08-25 12:15:27

człowiek ze stolicy

Gość

Re: Jak się dałam nabrać na papryczki...

Kapsaicyna (papryczki chili), kurkuma (curry), likopen (czerwony barwnik z mni pomidorów, papryki czerwonej), Tetra-Hydro-Cannabinol i inne cannabinoidy (marihuana, haszysz), młode pędy brokuł i kiełki brokuł posiadają właściwości zwalczania komórek rakowych, ale, drodzy ludzie, jeśli ktoś z waszej rodziny ma zaawansowanego raka, to nie oczekujcie że którykolwiek z tych czynników uczyni cuda. Na pewno nie wolno rezygnować z ''tradycyjnego'' leczenia. A substancje które zwalczają raka jak te które wymieniłem powyżej należy włączyć do diety jeszcze zanim zachorujemy. Na tym polega moc tych substancji. Oczywiści nie należy tracić nadziei na wyzdrowienie, bo to również ważny czynnik w terapii.

#7 2011-02-23 00:13:33

niekoniecznie złudna

Gość

Re: Jak się dałam nabrać na papryczki...

Mam przyjemność osobiście znać pana który ma nick fabjan 7 i znam historię choroby jego żony od momentu gdy lekarze poinformowali o chorobie.Wszystko co napisał o chorobie żony, o tym jakie rokowania a potem o walce z chorobą(poszukiwaniach niekonwencjonalnego leczenia)jest prawdą .Myślę że 2 tyg. to zbyt krótki czas aby lek zadziałał i w tym wypadku pewnie nie przyniósł oczekiwanych rezultatów.Niechcący natknęłam się na pani wpis dzisiaj i dlatego dzisiaj odpowiadam na zarzuty wobec tego pana. Wiem że  zarówno u żony tego, pana ale też i u kilku innych osób które podawały kapsaicynę wg przepisu fabjana 7 lek zadziałał przy czym osoby te nie zarzuciły leczenia zalecanego przez lekarzy-Emilia.

#8 2011-04-18 10:19:55

gaudi

Gość

Re: Jak się dałam nabrać na papryczki...

dla wielu niedoinformowanych : ludy Indi , Pakistanu itd maja najniższą zachorowalność na raka , można powiedzieć ze tam nie występuje !!!! ( poczytajcie statystyki )   Tylko dlatego ze maja diete bogata w curry , ostre papryki itd , wiec ludzie nie dajcie sie czarować wyciagiem z papryki gdy rak opanowal juz organizm !

#9 2011-04-28 22:33:39

elfi

Gość

Re: Jak się dałam nabrać na papryczki...

no nie zupelnie nie ma skutkow ubocznych podaje za... http://www.answers.com/topic/capsaicin
poczytajcie bo niestety nasze polskie strony nie widza w tym specyfiku zadnych ubocznych skutkow, podaje te dane oczywiscie dla osob, ktore chca sie tym sposobem odchudzac...bo jesli chodzi o sprawy nowotorowe to w porownaniu z chemioterapia to niestety nie ma porownania
pozdrawiam] elfi


Precautions

Capsaicin's fiery nature requires some precautions to be used when handling it in its natural form or when applying it topically as a cream. Thorough hand washing after contact with it is necessary, as it can cause an intense burning or stinging sensations. Avoid any contact with mucous membranes, such as eyes or mouth, or any open wounds, until hands have been washed. Bottles storing capsaicin or cayenne should be well sealed and kept out of the light. It should not be refrigerated.

The National Cancer Institute (NCI) cautions that it is not known whether capsaicin used by a breast feeding mother will pass into the breast milk. Individuals who have had an allergic reaction to hot peppers should speak to their health care provider before using capsaicin. Some individuals may experience a prolonged burning sensation with topical capsaicin. However, the NCI states that reducing the number of doses per day will not result in decreasing the sensation, and may prolong the time period over which the sensation is experienced. In addition, a reduction in the number of doses may also reduce the degree of pain relief. Patients taking capsaicin should not double-up on a dose if a dose is missed.

Side Effects

Research on capsaicin is still in the early stages, but the following side effects have been reported:

    * hypersensitivity reaction such as anaphylaxis and rhinoconjunctivitis
    * abnormal blood clotting ability
    * an increase in bowel function, leading to diarrhea
    * blister formation on the skin
    * contact dermatitis
    * increase in cough with extended exposure to chili peppers
    * long-term use of high dosages can lead to kidney and liver damage, chronic gastritis, and neurotoxic effects

Interactions

If aspirin and capsicum annum extract (in the form of 100 mg of capsaicin) are taken at the same time, decreased bioavailability of aspirin may occur. This treatment may interfere with MAO inhibitors and antihypertensive therapy. As with any medication, patients should notify their physician of any prescription, over-the-counter, or herbal remedies they are taking prior to receiving treatment.

Resources

Read more: http://www.answers.com/topic/capsaicin#ixzz1Kqs945Ft

#10 2011-07-11 18:37:15

DariaAwaria

Gość

Re: Jak się dałam nabrać na papryczki...

www.bioslone.pl

Zachęcam do wnikliwej lektury

#11 2011-07-31 23:24:44

Arletta

Gość

Re: Jak się dałam nabrać na papryczki...

po przeczytaniu, tych wszystkich wypowiedzi,postanowiłam napisać nie opowiadając się ani za ani przeciw.
Moja mama ma nowotwór. Od kiedy poznaliśmy diagnozę, oczywiście rozpoczęła się chemioterapia. Nie zrezygnowaliśmy z konwencjonalnego leczenia, ale też nie myśleliśmy by nie nie spróbować niekonwencjonalnych metod w granicach zdrowego rozsądku. Moja mama od samego początku diagnozy rozpoczęła przyjmowanie suplementów (nie będę pisała jakie, żebym nie była posądzona o reklamę, czy też że pracuję dla tego..a tamtego..) - oczywiście na czas chemioterapii mama przestawała brać suplementy. Po czym powoli do nich wracała w przerwach między chemiami. Duzym ważnym krokiem była też całkowita zmiana diety. Sprowadziłam wiele, nie ma co ukrywać kosztownych preparatów z usa (też nie napiszę jakie, z ww. powodów). Niedawno dowiedziałam się o kapsaicynie i tez postanowiliśmy tego spróbować. Mama przyjmuje ją od tygodnia, zatem o jej efektach nie moge jak na razie nic powiedzieć.
Jedno co mnie denerwuje w powyższych wypowiedziach to od razu oskarżycielskie, złośliwe uszczypliwości tych, których bliscy nie dali rady z chorobą.
Dlaczego od razu, definitywnie stwierdzacie, mając stu%pewność, że coś nie działa?
W trakcie choroby mojej mamy, siłą rzeczy spotykałam chorych na raka jak i ich rodziny. I powiem Wam jedno, od 1,5roku nie spotkałam (być może, i wręcz wierze że tacy są) żadnej rodziny, która by się poświęciła tak jak moja i z taką determinacja walczyła o życie chorej osoby. Z reguły jest tak, że chory przyjmuje chemię, żle się czuje, jego stan moze sie bardzo pogorszyć, i rodzina przyjmuje taki stan rzeczy, bo wiadomo...rak, i na skutek zaniedbania rodziny (tak własnie!)chory umiera np. bo dostaje zapaści, etc. Panuje też przekonanie, że tylko chemia czy radio działa, a wszystko inne to szarlataneria. Rodziny tez bardzo często nie chcą inwestować w suplementy czy w zmianę diety, bo to taki straszny koszt. I to prawda koszta są ogromne. Ale i z tym dalismy radę, bo z wielu rzeczy mozna zrezygnować, i można wziąć kredyt. Jedni zapytają pewnie po co, skoro nie ma pewności że coś zadziała, to odpowiem: nie mamy gwarancji i pewności niczego, ale jeśli sie kogoś naprawdę kocha, to chwyta sie wszystkiego. I na pewno nie będziemy niczego żałować, ani czasu ani pieniędzy, bo to bez znaczenia... Dlatego takie stwierdzenia,że coś nie działa, bo mój bliski zmarł po tyg, dwóch, czy msc..., są zupełnie bezpodstawne. Jeśli ktoś myśli, że zjadając sama papryczką (macerat) po dwóch tyg będzie uzdrowiony,to pewnie skończy się to dla niego stanem oczywistym. Być może efekt działania zależy od stadium choroby. Ale też jeśli chory będzie przyjmował chemię, i rodzina nie dopilnuje go po terapii, tez stan bedzie oczywisty. A potem pretensje do lekarzy i do tych od róznych preparatów etc. Lekarze alarmują  by nie leczyć sie róznymi preparatmi, i słusznie bo w większości przypadków, chory całkowicie rezygnuje z konwencjonalnego lecznia.
Krótko już jak jest z moją mamą: brała chemię, cały czas kontrolujemy jej stan, w razie czego wzywamy lekarza i są podawane kroplówki, zawsze ktoś z nią jest, nawet gdy jest w świetniej formie, bo nigdy nie wiadomo co może nastąpić, głupi spadek ciśnienia nie będzie przyczyną śmierci - to nasze zdanie. Mama przyjmuje suplementy (naprawdę pokaźne ilości, na czas chemii przerywała), całkowicie zmieniła dietę,obecnie rozpoczęła radio, i do wszystkiego również włączyła kapsaicynę. I przede wszystkim pozytywnie myśli. Tak wyglada nasza walka. A efekty widać kazdego dnia. Zobaczymy jak będzie po maceracie.

#12 2011-08-01 00:58:59

iwona740

Gość

Re: Jak się dałam nabrać na papryczki...

Droga Arelto, napisz proszę jaka kapsaicynę Mama zażywa? Podobnie jak wielu z nas szukam ratunku dla swojej Mamy -rak żołądka. Pozdrawiam i życzę siły i odwagi.

#13 2011-08-20 15:30:58

Tata

Gość

Re: Jak się dałam nabrać na papryczki...

Tak sobie czytam i czytam, nie zamierzam się ustosunkowywać do papryczek i innych alternatywnych sposobów,  a to z jednej przyczyny że wszyscy piszecie również o stosowaniu konwencjonalnych metod leczenia,
nie chcę również nikogo od tego odwodzić, ale jeśli można chciaałbym Wam zadać pytanie z mojego punktu widzenia zasadnicze:
Czy lekarze którzy Was prowadzą czy Waszych najbliższych, powiedzieli Wam o skutkach ubocznych chemio i radioterapii, o tym jak jedna i druga metoda działa na cały organizm i jakie jest procentowe uderzenie w cel właściwy czyli w guz, a ile procent np "chemii" uderza w reszte naszego organizmu? nie sądzę, bo ta prawda jest zarezerwowana dla dla wszystkich tylko nie dla samych zainteresowanych.

Nie chciałbym być źle zrozumiany, nikogo nie namawiam do niczego, nie ganię nikogo że się poddaje chemii czy radioterapii, tylko z zaciekawieniem czytam Wasze wypowiedzi i wynika mi z nich że w Polsce nie mówi się pacjentom o prawdziwch zagrożeniach tylko leczy się "tym co się ma po ręką", a co jest usankcjonowane przez NFZ, chemioterapia i radio...

chemia w przypadkach guzów mózgu?
sporadyczne przypadki, gdzie powinno mieć to zastosowanie, lekarz w Polsce,jakikolwiek,będzie twierdził inaczej, dlaczego? zapytajcie o koszt takiego leczenia, jednego cyklu, moze ktoś odpowie,
a skuteczność? bez komentarza.

leczyliśmy naszego syna za granicą, w Polsce umarałby po pierwszej operacji, cudem go wyciągnelismy, pozniej "leczenie" chemią i radio... wtedy nie miałem o tym wszystkim zielonego pojecia, dopiero jak trafiliśmy za granićę, najpierw do Francji pozniej do Niemiec, dowiedziałem się sporo więcej.
W każdym razie, głównie chemioterapia jest mało skuteczna w większości przypadków, bariera krew mózg jest barierą która ogranicza działanie leków, można przyjmować że 20% trafia w miejsce, reszta w organizm który zostaje mocno wyniszczony,zwłaszcza nasz własny system odpornościowy...
powiedział Wam o tym jakis lekarz?

Jeszcze raz, nie namawiam nikogo do porzucenia tradycyjnego leczenia, bynajmniej,nie jestem lekarzem, ale pewną wiedzę posiadam, nie z internetu, nie z TV, tylko z wielu rozmów z lekarzami zagranicą,cenionymi lekarzami, w większości wypadków najlepszymi na świecie w swoich dziedzinach, nie będę pisał ile nas to kosztowało, majątek, pomogło nam wiele osób, wydaliśmy wszystkie swoje pieniądze...a całe nieszczęście zaczeło się od polskiego szpitala w którym była 1 operacja przeprowadzona jak z epoki króla ćwieczka, i nie chodzi o to ze się podjeli operacji, tylko ze nie powiedzieli przed ze nie maja sprzetu wlasciwego dla takiej operacji...i stąd cała historia trwa do dzisiaj z takim a nie innym skutkiem.
Syn był operowany przez jednego z najlepszych fachowców neurochirurgii dziecej na świecie, onkolog tak samo, wyrocznia w Europie...

Niestety,nasza niewiedza w początkowym okresie,w Polsce, skutkuje tym że dla syna nie ma praktycznie nadziei,
przestrzegam tylko, w Polsce nie mamy złych lekarzy, mamy totalnie zły system, promujący rozwiązania często dorazne, a nie leczące, często z duża szkoda dla pacjentów.
szukajcie rozwiązań z innych systemów, zaręczam Wam że jest ich cała masa, a w Polsce nie stosowana z prozaicznych powodów.


Tata

Nie podpisuje się z wielu powodów, nie chcę polemiki, chcę pokazać inne drogi, ale szukać trzeba samemu.

#14 2011-10-05 20:53:13

janusz

Gość

Re: Jak się dałam nabrać na papryczki...

Tata napisał:

Tak sobie czytam i czytam, nie zamierzam się ustosunkowywać do papryczek i innych alternatywnych sposobów,  a to z jednej przyczyny że wszyscy piszecie również o stosowaniu konwencjonalnych metod leczenia,
nie chcę również nikogo od tego odwodzić, ale jeśli można chciaałbym Wam zadać pytanie z mojego punktu widzenia zasadnicze:
Czy lekarze którzy Was prowadzą czy Waszych najbliższych, powiedzieli Wam o skutkach ubocznych chemio i radioterapii, o tym jak jedna i druga metoda działa na cały organizm i jakie jest procentowe uderzenie w cel właściwy czyli w guz, a ile procent np "chemii" uderza w reszte naszego organizmu? nie sądzę, bo ta prawda jest zarezerwowana dla dla wszystkich tylko nie dla samych zainteresowanych.

Nie chciałbym być źle zrozumiany, nikogo nie namawiam do niczego, nie ganię nikogo że się poddaje chemii czy radioterapii, tylko z zaciekawieniem czytam Wasze wypowiedzi i wynika mi z nich że w Polsce nie mówi się pacjentom o prawdziwch zagrożeniach tylko leczy się "tym co się ma po ręką", a co jest usankcjonowane przez NFZ, chemioterapia i radio...

chemia w przypadkach guzów mózgu?
sporadyczne przypadki, gdzie powinno mieć to zastosowanie, lekarz w Polsce,jakikolwiek,będzie twierdził inaczej, dlaczego? zapytajcie o koszt takiego leczenia, jednego cyklu, moze ktoś odpowie,
a skuteczność? bez komentarza.

leczyliśmy naszego syna za granicą, w Polsce umarałby po pierwszej operacji, cudem go wyciągnelismy, pozniej "leczenie" chemią i radio... wtedy nie miałem o tym wszystkim zielonego pojecia, dopiero jak trafiliśmy za granićę, najpierw do Francji pozniej do Niemiec, dowiedziałem się sporo więcej.
W każdym razie, głównie chemioterapia jest mało skuteczna w większości przypadków, bariera krew mózg jest barierą która ogranicza działanie leków, można przyjmować że 20% trafia w miejsce, reszta w organizm który zostaje mocno wyniszczony,zwłaszcza nasz własny system odpornościowy...
powiedział Wam o tym jakis lekarz?

Jeszcze raz, nie namawiam nikogo do porzucenia tradycyjnego leczenia, bynajmniej,nie jestem lekarzem, ale pewną wiedzę posiadam, nie z internetu, nie z TV, tylko z wielu rozmów z lekarzami zagranicą,cenionymi lekarzami, w większości wypadków najlepszymi na świecie w swoich dziedzinach, nie będę pisał ile nas to kosztowało, majątek, pomogło nam wiele osób, wydaliśmy wszystkie swoje pieniądze...a całe nieszczęście zaczeło się od polskiego szpitala w którym była 1 operacja przeprowadzona jak z epoki króla ćwieczka, i nie chodzi o to ze się podjeli operacji, tylko ze nie powiedzieli przed ze nie maja sprzetu wlasciwego dla takiej operacji...i stąd cała historia trwa do dzisiaj z takim a nie innym skutkiem.
Syn był operowany przez jednego z najlepszych fachowców neurochirurgii dziecej na świecie, onkolog tak samo, wyrocznia w Europie...

Niestety,nasza niewiedza w początkowym okresie,w Polsce, skutkuje tym że dla syna nie ma praktycznie nadziei,
przestrzegam tylko, w Polsce nie mamy złych lekarzy, mamy totalnie zły system, promujący rozwiązania często dorazne, a nie leczące, często z duża szkoda dla pacjentów.
szukajcie rozwiązań z innych systemów, zaręczam Wam że jest ich cała masa, a w Polsce nie stosowana z prozaicznych powodów.


Tata

Nie podpisuje się z wielu powodów, nie chcę polemiki, chcę pokazać inne drogi, ale szukać trzeba samemu.

mam nadzieje że nie za póżno piszę ale może jeszcze da się uratować wielu z was lub waszych rodzin, znajomych.. szukajcie coś o witaminie B17  lub o leczeniu ciecierzycą- to pomaga sam na sobie sprawdziłem

#15 2011-10-11 17:53:44

bombka

Gość

Re: Jak się dałam nabrać na papryczki...

witam
warto jest probowac roznych sposobow.
Ja starcilem na raka mozgwygu syna( 9 lat walczylismy) a ojca na raka pecherza moczowego
wyglada na to ze i ja jestem naznaczony ta choeroba.
Mysle nad tym i wlasnie ostatnio probuje chili i chuje poprawe w moim zdrowiu.....
Nie wiem czy mam raka czy tez nie? nie chodze do lekarzy...  nie wierze im...  i niestac mnie na nich wszysto juz oddalem na ratowanie Synka a potem Taty...  nie stac mnie nawet na ubespieczenie
JESTEM JEDNAK ZA MEDYCYNA LUDOWA A PRZEDEWSZYSTKIM ZA DIETA I SPOZYWANIEM PRODUKTOW EKOLOGICZNYCH.
DUZO ZDROWKA ZYCZE

#16 2011-12-11 14:27:37

Kika

Gość

Re: Jak się dałam nabrać na papryczki...

Przeczytałam uważnie wszystkie posty i myślę, że każdy musi tak naprawdę podjąć sam decyzję, czy zastosuje taki czy inny specyfik, oprócz leczenia klinicznego. Myślę, że trzeba wierzyć w moc uzdrawiającą tych papryczek. Ja spróbuję "wiara czyni cuda". Może nie aż 5 łyżeczek dziennie, bo boję się o wątrobę, która i tak jest obciążona lekiem przeciw przerzutowym. Pozdrawiam wszystkich serdecznie, a dla tych którzy się zdecydują na papryczkę smacznego i na zdrowie.

#17 2011-12-26 21:31:13

Nowa

Gość

Re: Jak się dałam nabrać na papryczki...

samograj napisał:

Toja@ napisał:

Korespondowałam juz z Tobą - ale widze, że nie ma juz miejsca w necie bez ciebie - co otworze kompa to wypada Samograj - mogłabyś już przestać bo jesteś żałosna. Fakt, ze stałaś się popularna i pewnie psiaki sprzedają się lepiej - ale równiez gdy ktoś dyskutuje o tym forum - to właśnie Twoje wypowiedzi pamiętają jako tej beznadziejnej, złej i złośliwej baby - wiec daj na luz, bo nikt od ciebie nawet pasiaka nie kupi!!!!

Może tu jeszcze zaglądniesz......więc Ci odpowiadam anonimowy tchórzu. 

O matko jakie słownictwo Ani Samograja - no faktycznie poziom pod psem.Żałosne aż się chce ogarom wyć!!1
Po pierwsze dlatego, że ja już dawno przestałam się wypowiadać w necie na temat niekonwencjonalnych metod leczenia.... nie mam czasu  i energii na jałowe polemiki.
Nic nie poradzę na swoją popularność, a że Ty odbierasz ją pejoratywnie, a mnie jako beznadziejną, złą i złośliwą babę, to widocznie masz powody...nawet wiem jakie: nikt nie lubi być zdemaskowany!!!
Wysnuwanie wniosków co do reklamy mojej hodowli na forach onkologicznych jest z gruntu fałszywe , jesteś w ogromnym błędzie ---> moja hodowla jest zawieszona z wielu powodów. A nawet gdybym miała szczeniaki to napisaniem ksiązki o ogarach w 1993 roku wyrobiłam sobie taką markę, że NIGDZIE nie muszę się reklamować...... (zreszta już pisałam jełopie, że do tej pory miałam tylko 2 mioty ogarów -----> czyli statystycznie wychodzi jeden miot na 5 lat ....) w dodatku dopłaciłam do i"Interesu", bo to moja pasja!!! NIE ŹRÓDŁO ZAROBKÓW, CIEMNIAKU!!!!
Nie ta broń, nie taki atak.....
Oj widzę, że brakuje merytorycznych argumentów, więc zaczyna się atakowanie ad personam...kompletnie bez sensu, złośliwcze  !!!

I po co mnie prowokujesz???? Skoro od dłuższego czasu milczę (szkoda moich nerwów).

Rób sobie te swoje papryczki, ten pseudo cudowny lek, ja już się wystarczająco mocno na ten temat wypowiedziałam..... i nie tylko ja mam o nim złe zdanie...o "leku" i o Tobie -----> co z dokumentacja choroby?


IRENO-EWO, Patko------> dziękuję za wsparcie

#18 2011-12-26 22:01:10

Nowa

Gość

Re: Jak się dałam nabrać na papryczki...

Arletta napisał:

po przeczytaniu, tych wszystkich wypowiedzi,postanowiłam napisać nie opowiadając się ani za ani przeciw.
Moja mama ma nowotwór. Od kiedy poznaliśmy diagnozę, oczywiście rozpoczęła się chemioterapia. Nie zrezygnowaliśmy z konwencjonalnego leczenia, ale też nie myśleliśmy by nie nie spróbować niekonwencjonalnych metod w granicach zdrowego rozsądku. Moja mama od samego początku diagnozy rozpoczęła przyjmowanie suplementów (nie będę pisała jakie, żebym nie była posądzona o reklamę, czy też że pracuję dla tego..a tamtego..) - oczywiście na czas chemioterapii mama przestawała brać suplementy. Po czym powoli do nich wracała w przerwach między chemiami. Duzym ważnym krokiem była też całkowita zmiana diety. Sprowadziłam wiele, nie ma co ukrywać kosztownych preparatów z usa (też nie napiszę jakie, z ww. powodów). Niedawno dowiedziałam się o kapsaicynie i tez postanowiliśmy tego spróbować. Mama przyjmuje ją od tygodnia, zatem o jej efektach nie moge jak na razie nic powiedzieć.
Jedno co mnie denerwuje w powyższych wypowiedziach to od razu oskarżycielskie, złośliwe uszczypliwości tych, których bliscy nie dali rady z chorobą.
Dlaczego od razu, definitywnie stwierdzacie, mając stu%pewność, że coś nie działa?
W trakcie choroby mojej mamy, siłą rzeczy spotykałam chorych na raka jak i ich rodziny. I powiem Wam jedno, od 1,5roku nie spotkałam (być może, i wręcz wierze że tacy są) żadnej rodziny, która by się poświęciła tak jak moja i z taką determinacja walczyła o życie chorej osoby. Z reguły jest tak, że chory przyjmuje chemię, żle się czuje, jego stan moze sie bardzo pogorszyć, i rodzina przyjmuje taki stan rzeczy, bo wiadomo...rak, i na skutek zaniedbania rodziny (tak własnie!)chory umiera np. bo dostaje zapaści, etc. Panuje też przekonanie, że tylko chemia czy radio działa, a wszystko inne to szarlataneria. Rodziny tez bardzo często nie chcą inwestować w suplementy czy w zmianę diety, bo to taki straszny koszt. I to prawda koszta są ogromne. Ale i z tym dalismy radę, bo z wielu rzeczy mozna zrezygnować, i można wziąć kredyt. Jedni zapytają pewnie po co, skoro nie ma pewności że coś zadziała, to odpowiem: nie mamy gwarancji i pewności niczego, ale jeśli sie kogoś naprawdę kocha, to chwyta sie wszystkiego. I na pewno nie będziemy niczego żałować, ani czasu ani pieniędzy, bo to bez znaczenia... Dlatego takie stwierdzenia,że coś nie działa, bo mój bliski zmarł po tyg, dwóch, czy msc..., są zupełnie bezpodstawne. Jeśli ktoś myśli, że zjadając sama papryczką (macerat) po dwóch tyg będzie uzdrowiony,to pewnie skończy się to dla niego stanem oczywistym. Być może efekt działania zależy od stadium choroby. Ale też jeśli chory będzie przyjmował chemię, i rodzina nie dopilnuje go po terapii, tez stan bedzie oczywisty. A potem pretensje do lekarzy i do tych od róznych preparatów etc. Lekarze alarmują  by nie leczyć sie róznymi preparatmi, i słusznie bo w większości przypadków, chory całkowicie rezygnuje z konwencjonalnego lecznia.
Krótko już jak jest z moją mamą: brała chemię, cały czas kontrolujemy jej stan, w razie czego wzywamy lekarza i są podawane kroplówki, zawsze ktoś z nią jest, nawet gdy jest w świetniej formie, bo nigdy nie wiadomo co może nastąpić, głupi spadek ciśnienia nie będzie przyczyną śmierci - to nasze zdanie. Mama przyjmuje suplementy (naprawdę pokaźne ilości, na czas chemii przerywała), całkowicie zmieniła dietę,obecnie rozpoczęła radio, i do wszystkiego również włączyła kapsaicynę. I przede wszystkim pozytywnie myśli. Tak wyglada nasza walka. A efekty widać kazdego dnia. Zobaczymy jak będzie po maceracie.

Bardzo mądry list - chciałabym napisać o kapsaicynie, o której dowiedziałam się od Fabiana, który uratował żonę - żyje do dziś i wiele innych osób - niestety Fabian już nie żyje - zmarł nagle i niespodziewanie na serce. Kapsaicyna ma nieprawdopodobne działanie na raka - doprowadza do apoptozy komórek rakowych i nie jest to medycyna ludowa - chociaż cała medycyna akademicka wywodzi się z ludowej, a wszelkie leki pochodzą ze świata roślin i świata trucizn. Spotkałam kobietę umierającą na raka płuca - wyglądała już jak żywy szkielet - gdy zaczeła pić paprykę z wielką determinacją i wola życia już po miesiacu miała lekki oddech, nabrała apetytu - ale w tomografie guz się nie zmniejszył. Teraz jest juz 4 miesiące na kapsaicynie i chodzi na zakupy, pilnuje wnuka i żyje - czeka na kolejne badanie tomografem. Rak płuca tak zaawansowany, naciekający nie daje szansy. znam pana, który miał guza w trzustce i nie ma - robi tez badania INR co dwa tygodnie i nie widać rozrzedzenia krwi - cały czas bierze leki rozrzedzające krew więc kapsaicyna nie pomaga w tym względzie. Pan ma 80 lat pije ostry olej już 3 lata i badania gastroskopii nie wykazały zmian w błonie śluzowej żołądka. Oczywiście olej tylko lniany - każdy inny ma działanie zapalne czyli rakotwórcze - takie działanie ma omega 6 i 9 więc w leku na raka nie może być żadnego oleju z pestek. Nie można stosować chili świeżej bo nie ma tak mocnych świeżych papryk jak "ptasie oko"  czyli muszą to być suche papryki. Przepis Fabiana był 2 opakowania  30 dkg papryki ptasie oko pokruszyć i zalać litrem oleju lnianego budwigowego bo tylko ten jest robiony na omegę 3  - macerować w lodówce przez 2 tygodnie i pic 5 x dziennie po 5 mil zagryzać chlebkiem z masełkiem jak pali. Robić przerwy 2 tygodniowe w piciu  i nie bac się bo aspiryna robi więcej szkody w śluzówce niż chili.
Picie oznacza juz na całe życie - minimum na 6 lat w dużych dawkach i później dawki przypominające po 2 łyżeczki. 
Natomiast ludzie mówią, że pija, a nie piją.  Rozumiem, że ludzie się boja i słuchają lekarzy - sama mam teraz problem, o którym nie wiem nic i zastanawiam się, czy posłuchać siebie, czy lekarzy - natomiast paprykę stosujemy juz 6 rok i wiem, że działa i pokonuje raka. Wklejam opis medyczny działania papryki   Wkleiłam przetłumaczone przez translator – a oryginalna strona już nie istnieje – dobre i ciekawe dla lekarzy.
http://www.medlib.iupui.edu/faculty/crd … s_p046.pdf
Nasze badania są oparte na odkryciu nowego wyspecjalizowanego nowotworowo powierzchniowego białka wzrostu komórkowego skojarzonego z białkiem disulfide-thiol połączonego z hydrochinon oraz oksydaza NADH, które to aktywują określony tNOX (1, 2). Białko te jest unikatowe pod tym względem, że jest ono związane z wszystkimi formami nowotworów oraz nie występuje ono w normalnych komórkach oraz tkankach. Aktywność białka jest skorelowana ze wzrostem nowotworu, oraz gdy zostaje zablokowana komórkom nowotworowym nie udaje się przeprowadzać dalszego podziału i w końcu giną w wyniku apoptozy. W pośród najpotężniejszych oraz efektywnych inhibitorów tNOX znaleźć można naturalnie występujące polifenole takie jak chociażby główna katechina herbaciana Galusan epigallokatechiny ( (-)-epitgallocatechin-3-gallate) (EGCg) (2) oraz Vanilloidowe papryki (1). Substancje te są bezpieczne, oraz pozbawione są one niekorzystnego oddziaływania na aktywność NOX oraz wzrost normalnych komórek a także tkanek. Nasz raport pokazuje , że kombinacje katechinowo – Vanilloidowe są od 10 do 100 krotnie bardziej efektywne niż oba składniki z osobna. Potencjalna użyteczność mikstur katechinowo – vanilloidowych jako prewencja oraz ochrona przeciw nowotworowa jest unikatowa w pośród naturalnych produktów które zostały zidentyfikowane jako te które celują w molekuły związane z niekontrolowanym wzrostem oraz przerzutami charakterystycznymi dla raka. Już wcześniej donosiliśmy na temat synergii wśród katechin zawierających wiązania estrowe oraz katechin ich nie zawierających, które to zwiększały efektywność spowalniania wzrostu komórek nowotworowych (3). Synergię również można spotkać wśród innych agentów blokujących tNOX takich jak Vanilloidy paprykowe. W raporcie tym informujemy o synergii pomiędzy bezkofeinowemu koncentratowi zielonej herbaty a zawierającej Vanilloidy paprykowe która to jest pozyskana ze źródeł komercyjnych. W rezultacie podania 25 części koncentratu zielonej herbaty wraz z jedną częścią papryki efektywność zabijania komórek nowotworowych wzrastała 100 krotnie. Badania te były prowadzone w celu analizy przypuszczeń katechinowo – vanilloidego targetowania komórkowego, powierzchniowego białka tNOX, skojarzonego ze wzrostem enzymatycznej aktywności specyficznej dla raka. Aktywność celu białka była inhibitowana przez herbaciane katechiny oraz paprykowe vanilloidy. Oszacowano , że inhibicja wzrostu enzymatycznej aktywności przez papryki oraz herbatę była wynikiem ich synergicznego oddziaływania. Współczułe (?) badania wskazują, że mikstura znana jako Capsibiol-T, może być potencjalnym terapeutykiem używanym w leczeniu kilku form ludzkiego nowotworu (4). Kapsaicyna leczy wrzody i śluzówkę. Poczyniono pewne dyskusje na temat, czy Cayenne, jeżeli używa się go nadmiernie, może drażnić, a nawet powodować owrzodzenia przewodu pokarmowego.  W trakcie przeglądu współczesnej literatury naukowej, badań zgadzają się, że Cayenne nie tylko nie szkodzi błonie śluzowej jelit (ochraniacze), ale wręcz przeciwnie, może przyspieszyć gojenie - choć niektórzy ludzie zdają się być bardziej wrażliwe na działanie drażniące niż inne.  W jednym z badań, codzienne spożywanie posiłków zawierających 3 gramy proszku chili nie pogorszyło błon śluzowych  u  pacjentów z chorobą wrzodową dwunastnicy, którzy byli także na lekach  zobojętniających.  Ostatnie badania z wykorzystaniem kamery wideo gwintowanych w przewodzie pokarmowym, nie znaleziono żadnych widocznych uszkodzeń błony śluzowej żołądka lub górnym odcinku jelita cienkiego z 12 zdrowych ochotników, którzy spożycia 30 gramów jalapeo papryki.  Gdy tematy otrzymały posiłek zawierający 2 gramy aspiryny, wiele uszkodzeń  żołądka stwierdzono u 11 na 12.

#19 2012-02-11 13:27:56

margo

Gość

Re: Jak się dałam nabrać na papryczki...

Będę bardzo wdzięczna za rozwianie moich wątpliwości co do sporządzania kapsaicynowej mikstury- w przepisie z papryczkami świeżymi mowa o zlaniu , po okresie maceracji, płynu czyli oleju. Czy przy zastosowaniu papryki suszonej również zlewamy sam olej, czy pijemy wraz ze zmieloną papryczką?
Dziękuję za wyjaśnienie.

#20 2012-03-13 17:10:25

Monaa

Gość

Re: Jak się dałam nabrać na papryczki...

Wiecie co : wszyscy jestescie dorośli ...to raczej oczywiste ze w niektorych przypadkach ten lek moze nie zadzialać a  wniektórych sprawić cud... Jakbyscie nie wiedizlei wy wszyscy! Dziecko by sie domysliło! Zamiast tracić czas na kłótnie...moooże pomyslicie o wpólnym wymysleniu receptury na nowy lek uzdrawiający caly organizm

Do zobaczenia!
                      MONAA

Stopka forum

RSS
Powered by PunBB
© Copyright 2002–2008 PunBB
Polityka cookies - Wersja Lo-Fi


Darmowe Forum | Ciekawe Fora | Darmowe Fora
pisanie prac licencjackich grzejniki purmo we wrocławiu Wydział komunikacji Zielona Góra lista katalogów seo